Witajcie Kochani w kolejnym, podróżniczym artykule 😀 .

Coś wyjątkowo „wyprawowy” ten rok, bo właściwie ciągle pojawiają się u nas nowe propozycje i relacje z podróży 😀 . Tylko jak tu kurczę nie korzystać z okazji, skoro życie daje takie możliwości? Zaraz „majówka”- może zamiast „piwka i grilla” (rzecz jasna nie mamy nic przeciwko!)- warto napić się pyyysznego, pomarańczowego wina, zjeść tapas wśród urokliwych uliczek Sewilli? Hiszpania jest dobra na każdą porę roku, a wiosna, jest wręcz idealna na wizytę w stolicy Andaluzji. Zapraszamy!

Właściwie to teraz powinnam odesłać Was do bloga cuuuudownej podróżniczki Karoliny- http://agrafkageografka.pl/ . To dzięki Niej mogliśmy odkrywać piękno Andaluzji i Sewilli, w której nie ukrywamy- ZAKOCHALIŚMY się!!! Tu naprawdę „czuć Hiszpanię”! Choć wydawało mi się, że to stolica powinna być taką kwintesencją „hiszpańskości”, to Madryt, w mojej opinii- wcale nie ma tego klimatu… Ale o tym jeszcze napiszę.

Andaluzja- jako region zachwyca właściwie wszystkim- słońcem! (w połowie lutego, w Sewilli było blisko 30 stopni! 😀 ), krajobrazami- nadmorskimi np. w Maladze, górskimi- w Granadzie- Sierra Nevada, „stepowo-pustynnymi” w dalszej części. Tak właśnie wyobrażałam sobie Santiago z książki Coelho „Alchemik”, który wśród tych skalistych pagóków wędrował ze stadem swoich owiec i postanowił spełnić swoje marzenie… Poza tymi widokami jasne jest, że i nas zachwyciła kuchnia andaluzyjska i FLAMENCO!!!

Dziś przespacerujmy się chwilkę po samej stolicy- perełce- Sewilli…

Zajrzyjmy do Katedry- oczywiście pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny (takie to „hiszpańskie” 😀 – i piszę to z całą sympatią!)- symbolu miasta. Sam budynek zachwyca pięknymi, gotyckimi zdobieniami. Jest to największa, gotycka świątynia chrześcijańska na świecie i trzecia, co do wielkości w ogóle (po Rzymie i Londynie). Wraz z pobliskim Alcazar- wpisana jest na listę swiatowego dziedzictwa UNESCO. Dlaczego katedra jest taka wielka? Otóż wiąże się to z pewną „legendą”… Trzeba wiedzieć, że Półwysep Iberyjski był miejscem nieustannych walk „religijnych”- jak nie Rzymianie, to Wizygoci, a potem muzułmanie, a potem chrześcijanie… Na jednych świątyniach wznoszono kolejne- poprzednie oczywiście burząc… W Sewilli było podobnie- dzisiejsza katedra powstała na ruinach meczetu. Architekci i budowniczowie świątyni mieli tylko jedno marzenie- „Zbudujmy świątynię tak piękną i tak majestatyczną, że ci którzy ją ujrzą wezmą nas za szaleńców”. Patrząc na ogrom i misterne zdobienia nie można nie zgodzić się z tymi słowami…

Wnętrze katedry również zachwyca zdobieniami, kaplicami, witrażami i oczywiście ogromem… Na szczególną uwagę zasługuje ołtarz, znajdujący się w samym centrum, przestawiający 48 sen z życia Chrystusa. Padające, co chwila na inną scenę, światło, podkreśla „niezwykłość” zabytku. W jednej z kaplic znajduje się także grób samego Krzysztofa Kolumba. Prawdziwości, spoczywającego podróżnika, dowiodły liczne badania (wiele lat trwała dyskusja na temat „prawdziwego grobu” Kolumba). Sarkofag podtrzymują 4 postaci, będące uosobieniem hiszpańskich królestw- Kastylii, Aragonu, Navarry i Leon.

Z bardziej „technicznych” wskazówek- warto zarezerwować bilet do katedry wcześniej- przez Internet. Potrzebny będzie do podania w informacjach- numer dowodu osobistego lub innego dokumentu ze zdjęciem. Turyści wpuszczani są do świątyni od godziny 12, ale już po 10 ustawia się kolejka, chcących zwiedzić katedrę.

Bilet umożliwia również do wejścia na wieżę- Giraldę- dawny minaret meczetu. Jak podają historycy- inspiracją dla niej był meczet w Marrakeszu oraz meczet w Rabacie. Bardzo długo wieża ta była największą w całej Hiszpanii. (Jej wysokość to 104,1 metry). Na szczycie wieży znajdują się 24 dzwony, a także niezwykły symbol Sewilli – Giraldillo. Jest to figura o wysokości 4 metrów i wadze 1015 kilogramów. Symbolizuje ona wiarę i triumf chrześcijaństwa. W wieży wykorzystano pochylnie zamiast schodów, aby można było dostać się na górę również konno. 35 takich „skosów” i już jesteśmy na szczycie wieży! A stąd- można podziwiać taaakie widoki 😀 !!!

Po tej niezwykłej wyprawie, można odpocząć na patio katedry, wśród drzewek pomarańczowych…

Zgłodniali czy spragnieni turyści w licznych, przytulnych restauracjach, kafejkach, kawiarniach, wśród klimatycznych uliczek starego miasta, odnajdą najpyszniejsze tapas i wino. Na testowanie tapas zabierzemy Was do Madrytu 😀 , w kolejnych wpisach.

Być w Sewilli = zobaczyć pokaz flamenco! Bo Andaluzja to kolebka tego „spektaklu”- ciężko nazwać mi to tylko „tańcem”, bo flamenco, to caaała historia emocji! O to nie jest trudno, bo właściwie każda kanjpka oferuje takie pokazy, często na ulicach i placach można za darmo podziwiać talent występujących.

Dla nas sercem Sewilli okazał się Plaza de Espania- Placc Hiszpański. Planując naszą podróż, kiedy tylko trafiłam na bloga Karoliny- agrafkageografka.pl , to miejsce zauroczyło nas od razu! Tu czuć „hiszpańskie rytmy”- azulejos lśnią w promieniach słońca, które rozgrzewa ławeczki, wokół rozbrzmiewają dźwięki flamenco, uliczni sprzedawcy pokazują turystom, jak grać na kastanietach… BAJKA!!!

Zatrzymajmy się, o ile to przy tyyyylu emocjach, to dobre określenie 😀 , przy flamenco… Dla mnie to istny spektakl emocji- tu każdy jest wyjątkowym aktorem- tańczący, śpiewający i grający- każdy gest, ruch, dźwięk MAJĄ ZNACZENIE!!! Szczerze powiem- podziwiam ogromnie kondycję tańczących i śpiewających! Przy moim „sportowym lenistwie” i w mojej ocenie, to żadne ćwiczenia na „siłce” czy biegi, nie są w stanie wypompować człowieka tak, jak 5 minut flamenco- do wysiłku fizycznego dochodzi jeszcze ten emocjonalny! Serio, gdybym myślała o karierze sportowca, zaczęłabym od flamenco- potem chyba mogłabym zdobywać złoto na olimpiadach 😀 ! (taki żart oczywiście 😀 ) A do flamenco- oczywiście sangrija 😀 !!!

„Starą” część Sewilli możemy także podziwiać z nowoczesnej budowli- nazywaną przez mieszkańców „pieczarką” lub „grzybkiem”.

W Sewilli warto odwiedzić „dzielnicę ceramiki”- Tiranę, znajdującą się na drugim brzegu rzeki Gwadalkiwir. Spacer wzdłuż rzeki również może być bardzo przyjemny, po szalonym zwiedzaniu miasta 😀 .

Sewilla zauroczyła nas TAAAAK bardzo, że 3 dni, które w niej spędziliśmy to zdecydowanie za mało i chcielibyśmy kiedyś jeszcze móc poczuć ten niesamowity, hiszpański klimat wśród kamieniczek stolicy Andaluzji…

Mamy nadzieję, że wędrując z nami po Sewilli zachęciliśmy i Was do odwiedzenia tego miasta. A może ktoś skusi się na „majówkę w hiszpańskim klimacie” właśnie w Sewilli 😀 ?

Buziaki Kochani! Do następnej podróży 😀 !

Ania&Chłopaki

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment