Kochani Współpodróżnicy!

To zdjęcie to chyba 1500 próba, ponieważ… jak to właśnie Saragończycy mówią- wiał Cierzo- wiatr, który „szaleje” w Saragossie- teoretycznie „na linii” północ- południe, ale faktycznie- chyba jednak wieje we wszystkich możliwych kierunkach 😀 .

Saragossa była pierwszym, większym miastem hiszpańskim, jakie zwiedziliśmy. Bardzo żałujemy, że mogliśmy poświęcić jej jedynie kilka godzin, bo to naprawdę niezwykłe miejsce i zdecydowanie zasługuje na to, żeby „pobyć” tu dłużej. Żałujemy także, że niestety nie udało nam się osobiście spotkać z naszym wspaniałym przewodnikiem po Hiszpanii, który na co dzień mieszka w Saragossie- z Panem Hubertem, dzięki któremu mogliśmy zaplanować naszą podróż i dzięki któremu poznaliśmy mnóóóóstwo ciekawych informacji, które niekoniecznie znajdziecie w przewodnikach turystycznych. Hubert 😀 prowadzi kanał na Youtube- Hiszpania 360 i to dzięki tym filmom mogliśmy z większą wiedzą, uwagą i ciekawością poznawać uroki Hiszpanii. Mamy więc nadzieję, że następnym razem uda się spotkać „w realu” 😀 .

A jakie skarby kryje Saragossa? Przede wszystkim kościoły- Nuestra Señora del Pilar oraz La Catedral del Salvador (La Seo). Del pilar to bazylika z przełomu XVII i XVIII wieku, z freskami Francisco Goi, zaś katedra la Seo to najstarsza katedra Saragossy. Oba obiekty są piękne! To właśnie w Saragossie możemy podziwiać jedyny i niezwykle ciekawy styl w sztuce hiszpańskiej- mudejar, którym to ozdobiona jest jedna ze ścian katedry. „Twórcami” tego stylu są… muzułmanie, którzy „połączyli” styl swojej religii z chrześcijańskim. Z resztą losy Arabów, Rzymian, Wizygotów i Hiszpanów widać w całej Hiszpanii- burzliwe dzieje historii Hiszpanii zostawiły ślady na całym Półwyspie Iberyjskim. Obok siebie często można spotkać pozostałości tych dziejów- elementy muzułmańskie, rzymskie ruiny czy potężne kościoły chrześcijańskie…

  

Wróćmy jednak do bazyliki Del Pilar. To NAJSTARSZY na świecie ośrodek kultu maryjnego! Według tradycji 2 stycznia 40 r. n.e. świętemu Jakubowi (który przybył na Półwysep Iberyjski, żeby nawracać niewiernych) ukazała się Matka Boska.  Święty Jakub, zniechęcony tym, że nie udaje mu się przekonać do nauki Chrystusa mieszkańców dzisiejszej Hiszpanii, postanowił powrócić do Jerozolimy. Apostoł i jedynie 8 uczniów, zebrali się nad brzegami Ebro (rzeki, która przepływa przez Saragossę) i właśnie wtedy- 2 stycznia 40r. na niebie pojawiła  się dziwna jasność  i ukazali się Aniołowie, niosący kolumnę (pilar), na której ukazana była Matka Boża. Trzeba wziąć pod uwagę także fakt, że w 40r.n.e. Maryja żyła i w momencie ukazania się św. Jakubowi była w… Jerozolimie…

św Jakub z uczniami adoruje Matkę Bożą na Kolumnie_Goia_en.wikipedia.org(św Jakub z uczniami adoruje Matkę Bożą na Kolumnie_Goia_en.wikipedia.org)

Aniołowie  postawili  kolumnę  na  ziemi,  a  Maryja poprosiła św. Jakuba, by w tym miejscu powstała kaplica, ku czci Matki Bożej, a kolumna była jej „centralnym” punktem- ma przy nim być ołtarz, będzie też miejscem wielu cudów i będzie stać aż do końca świata…  Tak się też stało- powstała początkowo mała kapliczka- Santa Capilla- zaś z upływem wieków- potężny kościół i ośrodek kultu. Kolumna wykonana jest z jaspisu, ale pokrywa ją srebrna blacha- ma  177 cm wysokości i 24 cm średnicy.  Stoi  na niej 38-centymetrowej wysokości  figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, wykonana  z  czarnego drewna,  pochodząca z XVI w. Kolumna  ta  symbolizuje  stałość  wiary  i  wskazuje  na sanktuarium jako miejsce Bożego miłosierdzia. Del Pilar jest patronką Hiszpanii i w połowie października Hiszpanie w wyjątkowy sposób czczą swoją Patronkę- oczywiście w procesji i wieeelkiej fieście 😀 . Nawet niewierzący Hiszpanie czy też wyznawcy innych religii w tym czasie świętują- dla Hiszpanów fiesta to rzecz święta 😀 . Co jeszcze ciekawsze- CODZIENNIE!!!- zmieniana jest sukienka, która okrywa filar.  O ile do samego filaru nie można podejść „z przodu”, to z tyłu jest możliwość przyklęknięcia przy samym filarze i ucałowania. Ponoć nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek, cokolwiek „złapał” całując filar. A wierzcie, że osób odwiedzających to miejsce jest naprawdę mnóstwo. Niestety w samej bazylice zdjęć robić nie można, więc już sami nie ryzykowaliśmy 😀 … Sama bazylika jest nie tylko piękna i niezwykła ze względu na Del Pilar, ale także na freski Goi.

 

Saragończycy są niezwykle dumni, że ich „rodak” jest jednym z najważniejszych malarzy świata. Na placu, między katedrą Seo a bazyliką, tuż przy La Lonja, stoi oczywiście pomnik Goi i…pierwotny grobowiec malarza. Wielu turystów zupełnie nie zwraca na ten „obiekt” uwagi, myśląc, że to może „słup ogłoszeniowy”- ale my uważnie oglądaliśmy filmy Huberta i doskonale wiemy, cóż to jest 😀 .

Na uwagę zasługuje oczywiście wspomniana także La Lonja- dziś miejsce wystaw, a dawniej- „targ”, choć funkcje zmieniały się w zależności od czasów. To przykład typowego budownictwa renesansowego- czyż nie przypomina tego z Krakowa?

 

Zostańmy jeszcze chwilę na placu Del Pilar… wśród chodnikowych płytek można znaleźć taką…

To upamiętnienie niezwykłego wydarzenia podczas wojny domowej w Hiszpanii w latach 30. XXw.- 2 bomby wpadły do bazyliki przez dach, lecz nie doszło do wybuchu… Dziś te bomby „wiszą” w bazylice.

W Saragossie warto przejść się nad Ebro, a szczególnie wejść na most- Puente de Piedra, z którego roztacza się piękny widok na miasto. Trzeba pamiętać oczywiście o Cierzo 😀 – daje czadu!

Niestety nie udało nam się zobaczyć niezwykłego pałacu arabskiego- Aljaferia… mamy nadzieję, że kiedyś uda nam się to nadrobić.

Okolice Saragossy również skrywają niezwykłe skarby… Planując naszą podróż staraliśmy się uwzględnić także takie miejsca- zarówno skarby natury, jak i miasta i miasteczka…

Na szlaku świętego Jakuba i Świętego Graala…

Będąc z Aragonii, na drodze z Pirenejów do Saragossy zajrzeliśmy do monastyru San Juan de la Pena- św. Jana na skale. W czasach średniowiecza był to jeden z najważniejszych ośrodków chrześcijańskich w tej części Hiszpanii, leży na szlaku Camino de Santiago. Według legendy, podczas najazdów muzułmańskich w średniowieczu, ukrywany był tu Święty Graal… Z powstaniem klasztoru wiąże się pewna legenda. Otóż młody szlachcic o imieniu Voto polował pewnego dnia w tych okolicach. Ruszył w pogoń za wypatrzonym jeleniem, jednak jego rumak osunął się ze skały i wpadł w przepaść. Koń w cudowny sposób zamortyzował upadek jeźdźca na samo dno wąwozu. Voto, który wyszedł z tego wypadku bez szwanku odkrył opuszczoną pustelnię poświęconą Św. Janowi Chrzcicielowi. W miejscu tym spoczywało ciało błogosławionego eremity Jana z Atarés (Juan de Atarés). Młody szlachcic pod wpływem cudownego zajścia udał się wkrótce do Saragossy by sprzedać cały swój majątek i od tamtego czasu wspólnie ze swoim bratem wieść pustelniczy żywot.

Po wojnie domowej…

Zbaczając z Saragossy w stronę Madrytu warto zobaczyć miasteczko Belchite. W całej Hiszpanii często widać jeszcze dziś „pamiątki” po wojnie domowej z lat 30. ubiegłego stulecia. Belchite to miasteczko, które także było „ofiarą” tej wojny. Zostało ono całkowicie zrujnowane- obraz jest niezwykły, ale baaaaardzo smutny… Ponieważ wszystkie budynki są w ruinie i grożą zawaleniem, miasteczko otoczone jest drutem kolczastym, by niefrasobliwi turyści nie zapuszczali się tam, gdzie nie powinni… Zgadnijcie, kto oczywiście te zakazy złamał… Karol był zachwycony!

    

Dacie wiarę, że te zdjęcia zrobił Karol! Super, prawda 😀 !!!

W drodze nad Zatokę Biskajską…

Podróż przez mniejsze miasteczka może okazać się równie ciekawa- nigdy nie wiadomo, co też ciekawego można spotkać. Nawet nie pamiętam, w którym to było miasteczku, ale trafiliśmy na… cmentarz… Hiszpańskie nekropolie wyglądają inaczej niż u nas, w Polsce… Ten wyglądał niczym średniowieczny cmentarz przyklasztorny, gdzieś w Irlandii (tak mi się kojarzy)…

  

Cuda natury- Księżyc na Ziemi…

Nas zachwyca natura sama w sobie, nie potrzeba nam spektakularnych budowli, żeby kontemplować piękno świata… W całej Hiszpanii spotkacie się z wyjątkowymi miejscami, widokami. Ale jeśli chcecie „dotknąć” krajobrazu księżycowego, to koniecznie trzeba zajrzeć do Bardenas Reales (park krajobrazowy). Wiatr, deszcz, słońce ukształtowały to niesamowite miejsce- rzeźbiły w glinie i gipsie… Tu widoki obfitują w góry o niezwykłych kształtach i wąwozy- głębokie, którymi podczas deszczu płyną rwące potoki, a suche łąki zamieniają się w kwitnące ogrody… Nic więc dziwnego, że Bardenas Reales w 2000 roku został uznany przez UNESCO za rezerwat biosfery. 42 000 ha- taki obszar obejmuje ten park. Prowadzą przez niego drogi, które z łatwością można pokonać samochodem czy rowerem. Można również przejść się pieszo. Na obszernych łąkach można spotkać pasące się owce (a czasem i bydło- jadąc do Bardenas Reales mija się ogromną hodowlę bydła- szczególnie byków). Ale, co tu dużo pisać- trzeba się zatrzymać i podziwiać…

       

Przyznam, że w pewnym momencie mieliśmy wrażenie, jak byśmy byli w Afryce- taki pustynny krajobraz przypomniał nam książki i filmy o Afryce (bo jeszcze tam nie byliśmy, ale nic straconego- być może się uda 😀 ).

Kochani!

Dziękujemy Wam za wsparcie i wytrwałość w czytaniu 😀 – nie jest łatwo przez te moje wypociny dotrwać do końca 😀 . Już niedługo pojawi się oczywiście kolejny, wspomnieniowy wpis z naszej hiszpańskiej przygody 😀 .

Do zobaczenia już wkrótce 😀 !

Ania&Chłopaki

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment