Kochani Współpodróżnicy 😀 !

Oto podsumowanie pierwszego etapu naszej przygody, jak to zgrabnie nazwał Remek 😀 – „Podróży pierwszej połowy życia”. Mam nadzieję, że nasze wspólne podróżowanie przyniesie także i Wam wiele radości. Naszykujcie sobie jakiś porządny kubek herbaty, kawy, albo obiadek 😀 , bo wpis będzie dziś naprawdę dłuuuugi!

Jak to się zaczęło? U nas, choć z pewnością podobnie jak u większości z Was- od marzeń! Kiedy 3 lata temu przylecieliśmy do Barcelony w czasie ferii zimowych na tydzień i miasto tak nas zauroczyło, że zaczęła nam gdzieś marzyć się taka wyprawa, żeby poznać także inne rejony Hiszpanii. A że nie jesteśmy fanami samolotów, to zdecydowanie w grę wchodziło auto. Potem, w trakcie naszych licznych przeprowadzek, kiedy Karol poszedł do szkoły w Warszawie, zaczął naukę języka hiszpańskiego. Musiał nawet nadrobić rok, bo klasa zaczęła uczyć się tego języka już wcześniej. Frajda, jaką sprawiła Karolowi nauka nowego języka spowodowała, że Hiszpania stawała się naszym celem, nie marzeniem. Przygotowania Karola do konkursu wiedzy o Hiszpanii i zdobyte w nim wyróżnienie tylko potwierdziły, że trzeba robić wszystko, żeby spełnić nasze pragnienie. I jak to u nas bywa- po licznych turbulencjach- udało się 😀 ! Klamka zapadła, Ambra i Jantar- na miesięczne wakacje do Dziadków, a my- w trasę 😀 !

Pewnie ktoś spyta- dlaczego w takim terminie? Otóż powodów jest kilka- tak intensywne zwiedzanie latem, w czasie upałów naprawdę nie jest przyjemnością, opuszczenie miesiąca w szkole to dość poważna sprawa, dlatego nasza podróż pokrywa się z feriami zimowymi, więc Karola nie będzie w szkole raptem 10 dni, no i najważniejsze- to był akurat TEN MOMENT!- nie wiemy, jak bardzo może zmienić się nasze życie w przeciągu kolejnych miesięcy czy nie czeka nas przeprowadzka (a czeka…) Tak czy inaczej- dla nas lepszego czasu nie ma!

To, co zdążyliśmy zobaczyć po drodze, to oczywiście maleńki fragment z rzeczy, które warto odwiedzić. Kto wie, może będzie to nasza kolejna wyprawa 😀 … To, co dziś w skrócie opiszę będzie dotyczyło Niemiec, Drezna, a także kilku obiektów we Francji.

NIEMCY                                                                                                                                                                              Przekraczając granicę z Niemcami na południowym zachodzie (okolice Zgorzelca), wjeżdżamy w malowniczy region Saksonii. Tam, naszym celem było zobaczenie niezwykłych skał- Bastei, należących do Parku Narodowego Saskiej Szwajcarii. Trafiliśmy akurat na zachód słońca, więc wrażenia były naprawdę niesamowite!  Zwiedzanie obiektu jest całkowicie darmowe, jedynie parking jest płatny: 15 euro. Wśród skał poprowadzona jest ścieżka- schodki, mosty, drabinki. Osoby wrażliwe na ekspozycję mogą odczuwać znaczny dyskomfort… Jedynym minusem pory, w czasie której się wybraliśmy- zima- były oblodzone przejścia… Schodki były naprawdę śliskie! Trzeba było uważnie stawiać kroki, żeby przypadkiem nie zaliczyć jazdy z głęboką przepaść… Ach! Nie można używać dronów! Niestety chyba ktoś tu złamał przepisy… (a potem słono za to zapłacił- nie, nie pieniążkami, ale o tym jeszcze napiszę 😀 ).

Wieczorem dotarliśmy do Drezna- stolicy Saksonii. Niestety nie zdołaliśmy zwiedzić miasta dokładnie, bo zatrzymaliśmy się tam jedynie na 1 noc, bo przecież pędzimy do Hiszpanii. Jednak jako „koneserzy sztuki” 😀 nie mogliśmy pominąć najważniejszego muzeum drezdeńskiego- Galerii Starych Mistrzów. Miodem, balsamem, ambrozją…dla moich oczu było oczywiście dzieło Rafaela Santi- Madonna Sykstyńka 😀 !!! Kochamy też Canaletta, więc i jego obrazy z przyjemnością oglądaliśmy.  Tutaj znajdują się naważniejsze informacje dla turystów: https://www.skd.museum/pl/wizyta/galeria-obrazow-starych-mistrzow/

 

Z Drezna ruszyliśmy do Fryburga, gdzie mieliśmy spędzić kolejną noc. Trasa była naprawdę długa- około 800 km, więc niestety cały dzień spędziliśmy w podróży, niestety nie daliśmy rady podjechać do Norymbergii… następnym razem. Przed Fryburgiem (tuż przy granicy z Francją) znajduje się słynny Europa Park. Choć czas nas gonił, to tę atrakcję również zostawiliśmy sobie na „next time” 😀 . Jeśli chcecie jednak zobaczyć, jakie atrakcje skrywa- warto zerknąć na YT, na kanał Vloglola 😀 . Ola pokazuje wszystko dokładnie na 2 filmach 😀 . Wystarczy wejść w playlistę, poszukać w „dziale” Podróże i ogladać, aż miło 😀 !

FRANCJA                                                                                                                                                                              Przejazdem może nie zobaczy się zbyt dużo, ale co nieco zawsze można 😀 . Niezwykłą lekcję historii przeżyliśmy niedaleko miejscowości Vallon Pont d’Arc w malowniczej Prowansji, nad rzeką Ardèche . Wyobraźcie sobie, że cofnęliśmy się o 36 MILIONÓW!!! Chauvet Pont d’Arc to jaskinia, w której ponad 30 lat temu dokonano niezwykłego odkrycia- odnaleziono malowane na skałach jaskini obrazy, liczące właśnie 36 milionów lat!!!

Oczywiście nie można było zwiedzić tejże jaskini, ponieważ została zamknięta (zdjęcia robione przez turystów spowodowały, że bezcenne malowidła zaczęły znikać!). Odtworzono tę jaskinię tak dokładnie, że naprawdę nie ma absolutnie żadnej różnicy! Tutaj najważniejsze informacje dla turystów: https://en.cavernedupontdarc.fr/book-your-tickets/ Dobrze jest wizytę tu zaplanować wcześniej- można wybrać konkretny dzień i godzinę. Podczas wizyty w jaskini każdy turysta może skorzystać z pomocy audiobooków (nie ma polskiego, ale jeśli ktoś na poziomie komunikatywnym radzi sobie z angielskim, to taka znajomość z pewnością wystarczy). A jak to jest widzieć obrazy (dla mnie profanacją byłoby nazwać TO rysunkiem! ) sprzed 36 milionów lat… NIESAMOWICIE!!! Oczywiście w samej jaskini nie można robić zdjęć… (no coż…historia lubi się powtarzać…ale zachowajcie to dla siebie- nas już spotkała za to kara…). Warto także obejrzeć film Wernera Herzoga- „Jaskini zapomniaych snów”:  https://www.youtube.com/watch?v=dIlEfNbcz7g

Prawdziwa jaskinia znajduje się około 2 km od tej rekonstruowanej, w malowniczym miejscu, nad samą rzeką- przy skalnym moście… Cud, miód i orzeszki!

No, ale właśnie tutaj dosięgnęła nas „Ręka Sprawiedliwości”- Remek chciał puścić drona… a musicie wiedzieć, że nasz sprzęt sprawdzał się w naprawdę ciężkich warunkach nad morzem, przy bardzo silnym wietrze…cóż, widocznie wiatry Francji pokonały go doszczętnie- miał problem z powrotem do nas i postanowił rąbnąć w skałę i wykąpać się w rzekach Ardèche …. no masakra! Teraz dron się „suszy”, ale czy to coś da??? A trzeba było trzymać się przepisów… Więc sami widzicie- kara nas spotkała…i to sroga!

Ostatnim punktem naszej „drogi do Hiszpanii” było Lourdes- najważniejsze miejsce kultu maryjnego we Francji.

Dla jednych może być to miejsce po prostu ciekawej atrakcji, ale dla wielu to naprawdę wyjątkowe miasteczko… Nie zmienia to faktu, że jest piękne i warto je zobaczyć. Może i kogoś śmieszyć, to, co zaraz przeczyta, ale tak się stało u nas… Z Fryburga wyjeżdżaliśmy z „duszą na ramieniu”, bo Karol bardzo źle się czuł- jeśli potraficie wyobrazić sobie zatrucie pokarmowe u nastolatka, to pomnóżcie to razy dwa… MASAKRA!!! Drogę do Lourdes przemierzaliśmy z postojami co pół godziny… Kiedy Karol napił się troszkę wody ze źródełka w skale i wyjechaliśmy już z Lourdes w stronę Hiszpanii, zasnął… Na miejscu był jak nowo narodzony! Wiadomo, że medykamentami wspieraliśmy Go, jak tylko mogliśmy, ale naprawdę nie było różowo i myślę sobie czy odpowiedzialni z nas rodzice, którzy jednak ciągnął dziecko w taką podróż… Szczęśliwie wszystko dobrze się skończyło i teraz Karol już śmiga na nartach…

A takimi widokami upajaliśmy się „wjeżdżając” w Pireneje…

 

Wokół już przedwiośnie, ale w samych górach- sroga zima! Zamknięte drogi (co i nas spotkało, bo musieliśmy zmieniać trasę, żeby dotrzeć do Candanchu w Hiszpanii), zaspy śnieżne na 160 cm…ale za to jakie widoki 😀 !!!

A po takich wrażeniach- czeka nas jeszcze jedno- nasze pierwsze spotkanie- degustacja konfitur pomidorowych 😀 !!! A co, jak szaleć, to szaleć, na całego 😀 !

Baaaardzo Wam dziękujemy za wsparcie i tutaj i na Instagramie- dostajemy mnóóóstwo ciepłych słów od Was 😀 ! To bardzo motywujące 😀 !

Zapraszamy więc do dalszej, wspólnej „Podróży pierwszej połowy życia” 😀 !

Buziaki

Ania&Chłopaki

 

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment