Witajcie Kochani! Zapraszam na kawkę, herbatkę, wodę, soczek, jakieś % (do wyboru do koloru 😀 ) do naszej wymarzonej kuchni majerankowej 😀 !!!!

           

Powiem Wam, że jestem tą kuchnią ABSOLUTNIE ZACHWYCONA!!! Mam ogromny sentyment do tej drewnianej zawieszki z napisem „kuchnia”- dostałam ją od mojego Super Chrześniaka- Rafała daaawno, daaawno temu 😀 . Wisiała w naszych starym mieszkaniu w kuchni, to i teraz MUSIAŁA dostać odpowiednie miejsce 😀 .                     Choć dziś będzie znów o DIY, to MUSZĘ opowiedzieć Wam, jak ta kuchnia powstawała, bo to naprawdę romantyczna historia 😀 ! Otóż- jak dobrze wiecie, „zdalnie” budujemy dom, bo mieszkamy w Gdańsku, a nasz Majeranek jest w samym centrum Polski… Więc chcąc nie chcąc musimy wiele spraw załatwiać telefonicznie lub mailowo. Chyba mamy OGROMNE szczęście, bo jakoś trafiamy na naprawdę super ekipy. I tak samo było z kuchnią… no to jeszcze nie jest ta „romantyczna” część, spokojnie 😀 . Po naprawdę wieeeelu poszukiwaniach i rozważaniach- co z tą kuchnią?- znalazłam w Internecie firmę z Piotrkowa Trybunalskiego- ConceptHome i telefonicznie umówiłam się z właścicielem p. Tomkiem, że przyjedzie, zobaczy i zrobi wstępne pomiary, projekt, a wtedy zobaczymy. Wyjaśniłam całą sytuację z Gdańskiem, ale nie był to przecież żaden problem. Pan uprzedził mnie, że ewentualne wolne terminy „ekipa kuchenna” będzie miała dopiero pod koniec listopada. No trudno, rozumiem… pomyślałam, że najważniejsze, żeby przed Bożym Narodzeniem kuchnia była, bo marzymy o Świętach w Majeranku. I tutaj zaczyna się ta romantyczna część i jej główny bohater, czyli- MÓJ MĘŻUŚ 😀 !!! Otóż wyobraźcie sobie spotkanie w firmie Pana Tomka- Pan Tomek przedstawia projekt, pokazuje różne rozwiązania, my- rozmawiamy, wybieramy uchwyty, podpisujemy umowę i naiwnie marzę o tym, żeby kuchnia była przed Świętami- „taki prezent gwiazdowy”- dokładnie tak powiedziałam! A panowie- mój Mąż i Pan Tomek- tak, tak, oczywiście…. No a teraz wyobraźcie sobie, że 2 tygodnie po naszych rozmowach przyjeżdżamy do naszego Majeranku, a tam- NOWA KUCHNIA SIĘ ROBI!!! Mój NAJUKOCHAŃSZY MĄŻ- CZARODZIEJ, wynegocjował, żeby jakoś, coś, dało się zrobić, żeby kuchnia była przed urodzinami Karola 😀 !!! I zdobił to dla mnie!!! Mówię Wam, mój Mężuś, od pierwszych chwil był moim „Świętym Mikołajem”- sprawiał, że marzenia się spełniały 😀 😀 😀 !!!

Było już romantycznie to teraz będzie trochę „katastroficznie”… Co łączy małego labradora i cotton balls? Łączy je ewidentnie jakaś KATASTROFA! I tak właśnie było… Było to rok temu, kiedy nasz Jantar był tak samo szalony jak i dziś 😀 … Karol bardzo chciał spać w swoim pokoju z nowym członkiem naszej rodzinki- małym Jantarem. Nie za bardzo chciałam się na to zgodzić, bo wtedy nasz labradorek uczył się „toalety” i spanie z nim było dość kłopotliwe- często trzeba było iść na nocny spacer… No, ale trudno- zgodziłam się… I rano okazało się, że sprawy „toalety” były ok- doczekał do rana 😀 . Chyba Jantar nocą zajęty był czymś innym…a mianowicie- zabawą lampkami cotton balls… Porozgryzał kabelki tak, że za nic nie dało się ich naprawić… No, szkoda mi ich było, bo naprawdę je „zdobyłam” i były ładną ozdobą pokoju Karola. Pocieszałam się, że chociaż kulek nie porozgryzał i kawałki plastiku nie zrobiły mu krzywdy (a serio- Jantar byłby do tego zdolny 😀 ). Zastanawiałam się, co tu zrobić, bo chciałam jakoś „uratować” te lampki… Później- życie- nasze przeprowadzki, podróże, wakacje i znów zaczął się rok szkolny…i dopiero wtedy przypomniałam sobie o tych lampkach. I- EUREKA! Już wiedziałam, co zrobię 😀 ! Z porozgryzanego kabla delikatnie ściągnęłam kule. Miałam już zakupione wcześniej w Kiku 2 sznurki lampek ledowych, za całe 6 zł i tylko musiałam „dogadać się” z klejem na gorąco 😀 … Po naszym ostatnim spotkaniu- kiedy robiłam lustro do łazienki z patyczków morskich okropnie poparzyłam sobie palec… Serio, było to tak traumatyczne przeżycie, że nawet zamiast kleju na gorąco rozważałam użycie „Kropelki”… Ale znając moje roztrzepanie- tym razem mogło skończyć się o wieeeele gorzej 😀 .  Nie chciałam w sumie stracić swojego wiernego przyjaciela w pracach DIY, więc schowałam głęboko dumę i pogodziłam się i przeprosiłam z pistoletem do kleju na gorąco, i zabrałam się do pracy. Trochę obawiałam się czy wysoka temperatura nie rozpuści kabelków, ale szczęśliwie nic się nie stało 😀 . A tak wyglądało moje „naprawianie” cotton balls…

   

A tak prezentuje się efekt końcowy 😀 …

 

Serio, jestem z tego dumna. Może to i drobnostka, ale cieszę się, że udało mi się naprawić te lampki. Zdradzę Wam też, że niestety 2 kulki były „obtłuczone” (nie mam niestety zdjęcia). Naprawiałam je za pomocą „Wikolu”- delikatnie posmarowałam stłuczone miejsce i spróbowałam nadać mu pierwotny kształt. I jak klej wysechł- jest bezbarwny, to wszystko było ok 😀 .

Rozkręciłam się z tym DIY czy jak to inaczej zwał 😀 – „moją dłubaniną” 😀 . Nie mogę doczekać się kolejnych moich „działań”. Tym razem, w końcu, po wieeeelu miesiącach, zgromadzeniu odpowiednich preparatów- będę odnawiała nasz przepiękny stół 😀 !!!

Trochę prześwietlone to zdjęcie, ale spójrzcie tylko na te nogi 😀 !!! Niestety stół został potraktowany kilkoma warstwami farby olejnej w kolorze….(to już sami dobierzcie odpowiednią nazwę 😀 ). Nawet fragmenty starych gazet wtopiły się w blat… W niektórych miejscach farbę łatwo dało się delikatnie zeszlifować drobnym papierem ściernym. Stół ma piękne, jasne drewno 😀 , czekam, kiedy użyję swoich „specyfików” i zedrę w końcu ten paskudny „kupkowaty” – ups- kolor 😀 . Ale muszę zaczekać do następnej wizyty w naszym Majeranku…

Trzymajcie kciuki, żeby udało się doprowadzić nasz piękny stół do stanu używalności i podziwiania 😀 . Już widzę nasze śniadania, obiady, kolacje, wieczorne rozmowy, pieczenie pierniczków w naszej nowej kuchni, na tym pięknym stole…

Całusy, Ania 😀 .

Written by ania.chrzanowska

    2 komentarze

  1. Sonya Marzec 11, 2019 at 1:11 pm Odpowiedz

    Can you inform me what system are you making use of on this website?

    • ania.chrzanowska Marzec 13, 2019 at 8:30 am Odpowiedz

      Hi! This is wodrpress website, but I’m still learning, so I’m sure there are a lot of shortcomings on my part… Best wishes!

Leave a Comment