Witajcie Kochani w październiku 😀 ! Jesień rozgaszcza się coraz bardziej… a w tym roku jest absolutnie, fenomenalnie, obłędnie piękna! Jest jeszcze przecież naprawdę ciepło, w powietrzu tańczą złote liście, a nad morzem- BAJKA! Teraz zaczyna się najpiękniejszy czas…melancholijny, a jednocześnie totalnie barwny- pod względem kolorów oczywiście i wiatrów 😀 ! Pewnie pomyślicie, że coś mam nie tak z głową, ale wierzcie mi, że sztorm jest absolutnie piękny! Pewnie- najbezpieczniej, kiedy patrzymy na niego z bezpiecznej odległości.

I tu z pewnością rodzi się pytanie- „po kiego grzyba, skoro jesień taka piękna, to w tytule- zatrzymaj lato??? ” 😀 …O co „kaman”? Tak może trochę przewrotnie oczywiście dałam taki tytuł posta, ponieważ dzisiejsza moja propozycja będzie dotyczyła tego, co możemy znaleźć na brzegu morza. A że morze kojarzy nam się z latem i takie ozdoby są raczej „wiosenno- letnią” dekoracją- dlatego taki tytuł 😀 . Choć uważam, że moja propozycja może śmiało być ozdobą całoroczną. I taką też będzie pełniłć funkcję w naszym domku na wsi- w Majeranku. Nasz domek mieści się w centralnej Polsce i chcieliśmy troszkę tego „morskiego klimatu” przenieść tam, bo po prostu tak kochamy morze 😀 . Jeśli będą podobały się Wam moje propozycje, to zachęcam do podzielenia się swoją opinią.

Każdy projekty- DIY- jest naprawdę prosty i nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Mam 2 propozycje z wykorzystaniem „skarbów morskich”, a mianowicie- patyczków, które wyrzuciło morze. Może brzmi to trochę dziecinnie, naiwnie, ale takie drewienka, już „obrobione” przez wodę mają cudowny kolor, są lekkie, „zabezpieczone” naturalnie przed wilgocią, a przede wszystkim łatwo dostępne. Dobra- jeśli ktoś nie mieszka nad morzem, to może być problem- ale- jeśli w czasie wakacji spędzaliście urlop nad Bałtykiem, to można było zebrać takie skarby 😀 , albo po prostu wybrać się do lasu, parku i poszukać różnych patyczków (wtedy będą one ciemniejsze, ale z pewnością równie piękne, co te „morskie”). To, co ważne, to trzeba tych patyczków zebrać naprawdę sporo… (a jeśli zostanie, to zawsze można wymyślić jeszcze coś ciekawego 😀 ).

PROPOZYCJA 1- LUSTRO ŁAZIENKOWE

Czego potrzebujemy?

  • lustro (oczywista oczywistość 😀 )
  • patyczki znad morza
  • pistolet do kleju na gorąco i klej

I cała zabawa polega na tym, żeby ramę lustra po prostu okleić patyczkami- to chyba najkrótsza instrukcja na świecie 😀 !!! Jeśli Wasze lustro nie ma ramy, to zawsze można delikatnie „wejść” na szybę lustra i „zbudować” taką ramę. Zobaczcie, że efekt jest niesamowity! I gwarantuję Wam, że każdy egzemplarz będzie wyjątkowy, unikatowy- bo przecież nie da się mieć 2 takich samych patyczków i układać ich dokładnie tak samo 😀 …

 

 

Mam nadzieję, że i Wam podoba się efekt, bo ja jestem zachwycona! Takie potyczki, jeśli nie odpowiada nam kolor, zawsze będzie można pomalować- np. pobielić. Tylko tak delikatnie proszę- uważajcie na ten klej, bo jest naprawdę gorący! Choć używam pistoletu od baaaardzo dawna- teraz walczę z poparzonym paluchem- no coż „mea culpa”- zagapiłam się 😀 …

 

PROPOZYCJA 2- DYNIA „Baby Boo”

Jak doskonale wiecie, dynię pokochałam jakieś 2-3 lata temu. I oczywiście poza kulinarnymi walorami tego warzywa, jest ono po prostu bardzo ładną ozdobą samo w sobie. Odcienie pomarańczu doskonale komponują się z jesiennym klimatem 😀 . Osobiście uważam, że bardziej „elegancką” wersją tradycyjnej dyni jest, jakże teraz modna- „Baby boo”- czyli te maleńkie, białe dynie. Są przeurocze! Ciężko było mi je zdobyć, ale baaardzo chciałam taką dynię mieć, albo zrobić taką 😀 . No i oczywiście mam 😀 !

Czego potrzebujemy?

  • dynia/ dynie
  • biała farba akrylowa
  • kredki- mokre pastele
  • lakier bezbarwny
  • patyczki znad morza
  • pistolet do kleju na gorąco i klej
  • ewentualnie sznurek do ozdoby

Znalazłam w sklepie typu „mydło i powidło” 😀 „ozdobę” z małą dynią- koszt 8 zł. Ponieważ miała ona naprawdę żarówiasty, pomarańczowy kolor- pomalowałam ją białą farbą akrylową (Renesans). Początkowo chciałam użyć lakieru, ale rozkładał się nierównomiernie, tworzył zacieki (normale…) i jakoś tak, dla mnie, za bardzo się błyszczał, dlatego użyłam farby. To były dokładnie te same farby akrylowe, którymi malowałam wiosła (zapraszam do poprzednich wpisów 😀 ). Malowałam dynie 2-3 razy, żeby kolor dobrze zakrył ten nieszczęsny pomarańcz 😀 . Kiedy farba wyschła użyłam…kredek pastelowych! Tak! Dobrze czytacie 😀 ! Zdradzę Wam teraz jeden z moich patentów na „cieniowanie”… Mokre pastele doskonale się rozcierają i fantastycznie ze sobą łączą. Kiedy chcę nadać głębi, wyrazu swoim pracom, często sięgam po pastele. Maluję miejsce, które ma być „wyeksponowane”- w tym przypadku były to „rowki” w dyni- i rozcieram palem, aż uzyskam pożądany efekt. Nie wiem czy dobrze wyjaśniłam, dlatego może zerknijcie na zdjęcie…

  

Zależało mi na naturalnym, delikatnym podkreśleniu „części” dyni, dlatego te przetarcia są takie mało wyraźne. Ale ten efekt możecie budować i może być on zdecydowanie mocniejszy. Następnie zabezpieczyłam całość bezbarwnym lakierem wodnym (ten sam, który był przy wiosłach) i dokleiłam klejem na gorąco morskie patyczki dyniom, żeby wyglądały też bardziej naturalnie…

Sami widzicie, że moje DIY jest naprawdę proste i nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Lustro chyba każdy w domu ma 😀 , a jeśli przyjdzie ochota na jakąś zmianę- taka właśnie jest prosta i efektowna 😀 .

Na koniec jeszcze pochwalę się moim wiosłem, które już wisi w Majeranku i jest wyjątkowym wieszakiem 😀 . Jak wchodzimy do domu, to od razu czujemy „klimat morskich opowieści” 😀 .

Ahoj Kochani! Do zobaczenia w kolejnym, jesiennym wpisie 😀 !

Ania&Chłopaki

 

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment