Witajcie Kochani w naszej kolejnej, wakacyjnej podróży 😀 !

Patrząc po ilości wpisów w tej serii, to zdecydowanie królują tu propozycje kulinarne- chyba to świadczy samo przez się, że jesteśmy łasuchami- oczywiście w takiej pozytywnej wersji. Dziś oczywiście też będzie coś pysznego. A właściwie mogłabym, nieskromnie napisać- FENOMENALNEGO i absolutnie jest to hit hitów w naszej domowej spiżarni. Jednym słowem- POWIDŁA ŚLIWKOWE Z CZEKOLADĄ 😀 😀 😀 !!!

https://pl.pinterest.com/pin/424816177337279314/

To smak, który łączy właściwie wszystkie pory roku i pasuje do każdej z nich, jest dobry na każdą pogodę, a że zawiera czekoladę 😀 – to jest to dodatkowo wspaniały „poprawiacz nastroju” 😀 .

W naszym domu zdecydowanie smakowo te właśnie moje przetwory królują i są najbardziej lubiane, ba! uwielbiane przez moich Chłopaków 😀 . Spójrzcie czyż one nie wyglądają cudownie 😀 ???

Chętnie podzielę się z Wami moim, wypróbowanym sposobem na te fantastyczne powidła. Z góry zaznaczam, że są one wymagające, ponieważ jak to bywa z powidłami- trzeba poświęcić im sporo czasu.

POWIDŁA ŚLIWKOWE Z CZEKOLADĄ

przepis na 10 kg śliwek 😀 !

  • 10 kg śliwek (np. węgierki)
  • 5 mlecznych czekolad (ja tradycyjnie- Wedel)]
  • 8 lasek cynamonu
  • 10-12 łyżek kakao
  • 2 łyżeczki cynamonu mielonego
  • pół łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 szklanka cukru- opcjonalnie!
  • pół szklanki wody- opcjonalnie!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Myjemy i drylujemy śliwki (wiem… 10 kg to trochę trwa…). Wybieramy największy gar jaki mamy w domu 😀 – najlepiej, żeby miał grube dno, bo niestety śliwki uwielbiają się przypalać… Ja musiałam rozłożyć swoje owoce na 2 garnki, ale potem połączyłam je.                                                                                                                                        Jeśli śliwki są słodkie to nie dodajemy cukru- w końcu potem będzie czekolada 😀 . Możemy wlać do garnka wodę, jeśli obawiamy się, że owoce się przypalą, ale generalnie chodzi o to, żeby woda z owoców odparowała. Teraz zaczyna się zabawa… Nasze powidła smażymy jakieś 3 godziny. Często mieszamy, żeby się nie przypaliły…

 

Odstawiamy do następnego dnia… Dorzucamy laski cynamonu. Teraz będzie jeszcze bardziej trudno, bo nasze śliwki zdążyły już trochę odparować i robią się coraz gęstsze…więc trzeba uzbroić się w cierpliwość, albo poprosić męża/chłopaka/ narzeczonego 😀 , żeby mieszał kolejne 3-4 godziny nasze powidła 😀 . Po tym czasie wyciągamy laski cynamonu. Kiedy owoce zgęstnieją jeszcze bardziej dodajemy pozostałe składniki- kakao, czekoladę, cynamon mielony i przyprawę piernikową. Oczywiście można te przyprawy pominąć- wszystko zależy od naszego gustu.

 

Mieszamy jeszcze bardziej uważnie, ponieważ całość teraz naprawdę jest gęsta! Mój test na sprawdzenie czy powidła są dobre i można je ładować do słoików- nabieramy na płaską łyżkę i jeśli baaaaardzo wolno spadają, to znaczy, że są dobre, jeśli nie, to muszą jeszcze trochę „odparować”.

Słoiczki najlepiej jest „wygotować”? w piekarniku, a zakrętki przesmarować spirytusem. Wtedy mamy pewność, że dobrze się zawekują. Ja spirytusu nie miałam, ale przesmarowałam zakrętki śliwowicą góralską 😀 – mam nadzieję, że będzie ok 😀 . Zakręcamy słoiczki i cieszymy się takimi przepysznymi powidłami 😀 ! Mogę z czystym sumieniem polecić je Wam, ponieważ naprawdę- u nas to absolutny hit (wiem, pisałam to już wyżej :D) . Po raz pierwszy zrobiłam je 2 lata temu- wtedy wyszło mi 9 słoiczków i wszystkie zniknęły w przeciągu miesiąca!

Nasze śliwy w tym roku naprawdę obrodziły, aż jedna z gałęzi się złamała…  Część śliwek zamroziłam, a pewnie przy okazji następnej wizyty w naszej Lubonii zbierzemy kolejną partię. Przy okazji zrobiłam też ciasto śliwkowe i knedle ze śliwkami, zwane przez moją Babcię Pelę- kluskami na śliwkach.

Jeśli ciekawi jesteście mojego ciasta, to też podzielę się przepisem 😀 .

CIASTO ZE ŚLIWKAMI I KREMEM BUDYNIOWYM (proporcje na małą tortownicę- 23 cm)

  • szklanka mąki
  • 1 jajko
  • 1/2 kostki masła
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki cukru z wanilią
  • pół szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia/ sody
  • 10-15 śliwek
  • szklanka mleka
  • budyń waniliowy/śmietankowy
  • szczypta cynamonu mielonego

Przygotowujemy półkruche ciasto- mąkę, jajko, 1/4 kostki masła, sól, cukier i proszek do pieczenia łączymy ze sobą.  Kawałek ciasta zostawiamy na później. Smarujemy odrobiną masła tortownicę i podsypujemy mąką. Wykładamy spód formy, wstawiamy do piekarnika na 200 stopni na jakieś 20 minut (trzeba zerkać, żeby się nie przypaliło 😀 ). Dobrze jest nakłuć ciasto widelcem, żeby „oddychało”.  W tym czasie przygotowujemy budyń. Przyznaję, że ja miałam tylko bananowy 😀 , ale zdecydowanie waniliowy czy śmietankowy byłby lepszy. Kiedy masa budyniowa ostygnie łączymy ją z pozostałą 1/4 kostki masła- najlepiej mikserem. Gotową masę układamy na upieczonym wcześniej cieście, na to kładziemy przekrojone, pozbawione pestek śliwki. Wstawiamy do piekarnika znów na 200 stopni na jakieś 20 minut. Po 10 minutach na śliwki „rwiemy” pozostałą część ciasta- taka niby kruszonka i sypiemy cynamonem. A potem…

Ciasto jest PYSZNE!

Zdradzę Wam też taki mały, rodzinny sekret kulinarny 😀 . Moja Babcia Pela robiła absolutnie najlepsze kluski na śliwkach i truskawkach, nie wspominając o pomidrówce… Ale jeśli chodzi o te kluski- czyli knedle. Zawsze do środka do owoców- truskawek czy to śliwek- dodawała cukier z cynamonem. To właśnie sprawiało, że ten „środek” był taki pyszny! Ciekawa jestem czy Wy też do knedli dodajecie cynamon? Może to żaden sekret, ale przyznaję, że nigdzie się z takim patentem nie spotkałam.

Dziękujemy Wam za tę wspaniałą, kulinarną, wakacyjną podróż i zapraszamy na następną, niestety już ostatnią letnią wyprawę w przyszłym tygodniu… Wakacje się kończą, więc i seria „Kolory lata” się kończy… Mam nadzieję, że pokażę Wam coś, co może sprawi, że lato zatrzymamy w swoich domach na troszkę dłużej 😀 . Ale ciiii, to będzie niespodzianka 😀 ! Życzymy Wam cuuudownego, ostatniego tygodnia wakacji!!!

Ania&Chłopaki!

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment