Zapraszamy na naszą kolejną, wspólną, letnią wyprawę 😀 . Dziś- ważny temat- Wakacyjna podróż z dzieckiem 😀 !

Powinnam bardzo wyraźnie na samym początku zaznaczyć, że ten wpis powstał we współpracy z DOŚWIADCZONYMI RODZICAMI i DZIEĆMI 😀 . Była „burza mózgów” i wybieranie tego, co najważniejsze i sprawdzone w 100% 😀 .

Dziś wpis caaaały jest poświęcony podróżom, nie tylko wakacyjnym!, z małymi dziećmi- takimi w wieku mniej więcej 5-6 miesięcy do 3-4 roku życia 😀 . Od siebie też dorzucę kilka rad, jako mama nastolatka :D.

Żeby nie zanudzać, rozpisywać się i powielać tego, co z pewnością już w Internecie jest dostępne, skupimy się na kwestiach ważnych i NAJWAŻNIEJSZYCH! W dosłownie kilku punktach zebraliśmy nasze „złote rady”. Będą one raczej takie ogólnikowe, nie będą poruszały kwestii np. sposobu podróży czy odżywiania dzieci. Wyraźnie zaznaczę, że poniższe punkty są tylko i wyłącznie na podstawie naszych doświadczeń, wynikają z obserwacji naszych dzieciaków w naszej Rodzinie. Każde dziecko jest inne i nasze sugestie nie muszą sprawdzić się u każdego. Ale jeśli skorzystacie na jakiegoś z naszych pomysłów, albo macie też jakieś „super patenty”, to będzie nam baaardzo miło, jeśli podzielicie się swoimi pomysłami w komentarzu 😀 .

No dobra, zaczynamy 😀 !

DEKALOG SPRAW WAŻNYCH 😀 !

  1. Są takie rzeczy, które sprawdzą się u dzieciaków w każdym wieku- od 1 miesiąca do 18 roku życia 😀 . Planując wakacyjny wyjazd trzeba zaopatrzyć się w odpowiednie kosmetyki i leki. Nie będę pisała o konkretnych kosmetykach czy lekach, bo każdy rodzic wie najlepiej, które z nich są odpowiednie dla dziecka. Nie mniej jednak, żeby nie było niepotrzebnej niespodzianki- bo w znanych miejscowościach może okazać się, że sprawdzonego syropu przeciwgorączkowego, szamponu, kremu lub żelu nie ma, ponieważ jest tylu wczasowiczów- warto kupić opakowanie więcej, na zapas.
  2. Lato sprzyja wypoczynkowi na świeżym powietrzu i warto z tego korzystać. Poza odpowiednimi kosmetykami należy pamiętać o odpowiednim nakryciu głowy– wszelkie czapki, chusteczki, kapelusiki, skutecznie ochronią Małych Podróżników.
  3. Bez względu na wiek warto wziąć kilka kompletów ubrań więcej– po zabawie w kałuży, na plaży czy lesie dobrze przebrać naszego Szkraba w jakieś czyste i suche ciuszki. Po co martwić się na zapas i wieczory spędzać w łazience na praniach koszulek czy spodenek. 2 pary więcej to naprawdę żaden bagaż!
  4. Mimo wszystko można mieć pod ręką jakieś „magiczne mydełko”, które usuwa 1000 różnych plam lub proszek do prania. Kreatywność dzieci, szczególnie podczas podróży, bardzo często zaskakuje 😀 … A przezorny-zawsze ubezpieczony 😀 .
  5. Wiadomo, że dzieci w nowym otoczeniu mogą początkowo czuć się nieswojo. Pamiętajmy, żeby zabrać jakiegoś ukochanego pluszaka, podusię czy inną ulubioną zabawkę, książeczkę, żeby w razie potrzeby Maluch poczuł się bezpiecznie. Tylko Rodzice- wybierzmy naprawdę 2-3 sztuki 😀 , żeby nie okazało się, że mamy 2 pękate torby zabawek dla dziecka, którymi później wcale się nie bawi… A taki bagaż to już trochę miejsca zajmuje…
  6. Dobrym pomysłem jest też zabranie małej lampki– nocą sprawdzi się doskonale!
  7. Wybierając miejsce naszego wypoczynku warto sprawdzić (dobrodziejstwo Interentu!) okolicę- czy jest ona przyjazna dla dzieci– są place zabaw, figloraje lub wypożyczalnia rowerów. Dziecko, które uczy się jazdy na rowerze i ma odpowiedni rowerek, jeśli tylko będzie miało taką możliwość, z radością tę umiejętność będzie ćwiczyć. Są rodzice, którzy z kilkumiesięcznymi bobasami śmigają po górach (oczywiście z odpowiednim sprzętem 😀 ), ale chyba lepszym rozwiązaniem jest miejsce, gdzie będzie dostęp do jakiegoś zbiornika wodnego- jezioro, rzeczka, morze. Może będę monotematyczna i przewidywalna, no bo w końcu mieszkam w Gdańsku 😀 , ale nie znam nikogo, komu szkodziłby nadmorski klimat. A nawet- biorąc pod uwagę, że od wielu, wielu lat badania wskazują, że dzieciaki mają niedobory jodu, to może warto rozważyć morze 😀 …
  8. Odpowiednie lokum… Cóż, wakacyjny wyjazd zawsze wiąże się ze zwiększonymi kosztami niż nasze „normalne” życie. Ale dobrze jest przemyśleć, jeśli możemy sobie na to pozwolić, warto przy 2 dzieciaków zarezerwować 2 pokoje- jeden pokój na „usypianie” a drugi- na relaks dla rodziców 😀 . Oczywiście mówimy tu o naszych, rodzimych warunkach, w Polsce. W hotelach nie zawsze mamy taką możliwość, a w znanych miejscowościach każdy pokój jest na wagę złota 😀 , ale w przyjaznym , sprawdzonym gospodarstwie agroturystycznym…dlaczego nie. No i chyba każda mama doceni możliwość korzystania z kuchni 😀 . Sądzę, że ten punkt może wzbudzać najwięcej kontrowersji- 2 pokoje- fanaberie! Może nie tyle o liczbę pokoi chodzi, co o możliwie podobne warunki, jak w domu- rutyna dnia dzieci ma ogromne znaczenie! wbrew pozorom daje im poczucie bezpieczeństwa, ale też możliwość podejmowania wyzwań, bo wiedzą, że dom to stały punkt w ich świecie.
  9. Biorąc pod uwagę wakacyjne wydatki, trzeba mieć jakąś rezerwę finansową i to w gotówce! Jane, że bank to bank, karta jest potrzebna, ale coś „przy sobie warto mieć”. Serio- zdarzyło nam się, że w wielu miejscach płacić kartą nie można było, a raz nawet (i to w Hiszpanii….) „bankomat zjadł nam nasze oszczędności”…
  10. Podróż z maluchem też może być wspaniała i warto uczyć dzieci „sztuki podróżowania” od małego. Od kilku lat hitem są chusty, które pomagają rodzicom nosić maluszki, które jeszcze nie chodzą same. Jestem zachwycona tym „chustomaniactwem” 😀 ! Żałuję, że jak nasz Karol był taki mały, nie dotarły do nas takie fantastyczne rzeczy… Zatem- rodzice- zaopatrzcie się w odpowiednie chusty. Najlepiej z naturalnych składników- bawełna, a latem mieszanka lnu/bawełny i bambusa 😀 . I tu podkreślę raz jeszcze- takie chusty mogą nosić mamusie i tatusiowie 😀 !!!

No, a teraz NAJWAŻNIEJSZE!!!

Zabieramy na taki wyjazd maaaaasę CIERPLIWOŚCI, mnóóóóstwo UŚMIECHU i DOBREGO HUMORU, a przede wszystkim- tony MIŁOŚCI!!! I podpisujemy się tu też my- rodzice nastolatka- to jest najważniejsze! Pamiętajmy, że od bycia ODPOWIEDZIALNYM RODZICEM NIE MA WOLNEGO! Bez względu na wiek- musimy bać o BEZPIECZEŃSTWO naszych dzieci!!! Może napiszę coś zupełnie niepopularnego- nasz urlop, wakacje nie są „wolnym” od bycia rodzicem. Przysłowiowe „jedno piwko”na plaży może i ugasi nasze pragnienie, ale obniżenie koncentracji w opiece nad dzieckiem może mieć fatalne skutki. Powinno obok hasła- „piłeś- nie jedź!”- istnieć- „piłeś- nie opiekuj się dzieckiem”…

Wiecie, zawsze jak czytam takie poradniki, to mam więcej obaw, niż przed czytaniem 😀 , ale zobaczcie sami-dla takich cuuuudownych uśmiechów warto zrobić WSZYSTKO 😀 !!!

  

   

 

Do zobaczenia w przyszłym tygodniu 😀 !

Ania&Chłopaki we współpracy z Pauliną, Michałem, Helenką i Marcelkiem:D !

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment