Zastanawiałam się, jaki dać tytuł do tego posta, bo właściwie ZNÓW (no przepraszam…) jest kulinarnie, ale nie chciałam zanudzać Was kolejnym, jedzonkowym wpisem 😀 … I chyba byłoby „faxpax” (kiedyś wyjawię tajemnicę tego „słowa” 😀 ), bo miał być to deser kibica polskiej drużyny na Mundialu, ale… Już za 4 lata Polska będzie mistrzem świata… A tak na poważnie, to cóż- trudno… Taki jest sport- nieprzewidywalny. Jasne, że kibice są zawiedzeni, bo mając taką drużynę każdy liczył na zwycięstwo (albo ewentualnie 2. miejsce 😀 ). Myślę jednak sobie, że samo zakwalifikowanie się na taką sportową imprezę było wspaniałym osiągnięciem i za to trzeba Chłopakom podziękować. Najwyżej moja słodka propozycja „deseru kibica” będzie „na osłodę” 😀 .

Pod względem „technicznym” jakoś kiepsko ten rok nam się zaczął- kłopoty z zamknięciem platformy blogowej, zepsute laptopy, spalone ładowarki… więc zanim znów jakaś katastrofa na nas spadnie, wykorzystuję chwilę, póki nasze sprzęty działają bez zarzutu 😀 i piszę, bo chcę się podzielić naprawdę smacznym, lekkim, całkiem zdrowym (choć pewnie nie do końca 😀 ) przepisem na ciasto. Zapowiadałam ten przepis już na Instagramie, więc dziś- tadam- będzie przepis 😀 !

Ciasto jest baaaardzo proste, nawet nasz Nastolatek sam z łatwością daje mu radę 😀 . Przede wszystkim ciasta nie pieczemy, bo to taki „sernik na zimno” (choć bardzo nie lubię takiej nazwy, jakoś mnie „odstrasza” i kojarzy się takimi „torebkowymi” sernikami, pełnymi różnych, dziwnych EEEE…)

Składniki”

  • truskawki lub inne sezonowe owoce- maliny, borówki, jeżyny, porzeczki- jeśli ktoś lubi bardziej „wytrawną” wersję (oczywiście mogą być te owoce wszystkie razem 😀 )
  • 2 serki mascarpone
  • kilka biszkopcików (takich dla dzieci, około 6-8, zależy, jak dużą macie tortownicę 😀 )
  • 2 galaretki- jedna cytrynowa, druga- do wyboru (choć fajnie wyglądają te „przezroczyste”)

Na dno tortownicy rozkruszamy biszkopty (muszą cienką warstwą pokryć dno). Oczywiście osoby, które chcą mieć ciasto jeszcze bardziej „fit” 😀 – mogą ten krok pominąć. Żeby te ciasteczka „trzymały” się, kiedy będziemy kroić ciasto, delikatnie nasączam je kilkoma łyżkami przygotowanej galaretki cytrynowej. Mikserem „rozdrabniam” serki mascarpone i dodaję resztę galaretki cytrynowej. Kiedy po chwili dobrze się połączą- zalewam masą ciasteczka. Można do tego dodać pokrojone owoce. Na wierzchu układam owoce- można zabawić się i wyczarować różne wzorki :D. Całość delikatnie zalewam drugą galaretką (jeśli jest przezroczysta lepiej widać kolorowe owoce). Wkładamy przygotowany serniczek do lodówki na jakieś 2 godzinki (całą noc, albo jak się galaretka „zetnie” 😀 ), a potem- delektujemy się smakiem 😀 . Ciasto po wyjęciu z tortownicy można jeszcze jakoś ładnie udekorować- według gustu. Ja pokroiłam jeszcze takie „biszkoptowe języczki” i ułożyłam je dookoła ciasta. Całość delikatnie zawiązałam wstążką. Przyznaję, że przecież ten przepis to żadne „odkrycie Ameryki”, ale jest lekkie, proste i na różne okazje. Ozdobą ciasta zainspirowała mnie Paulina- moja SUPER SZWAGIERKA  😀 . DZIĘKUJĘ CI 😀 😀 😀 !!!

  

I wiecie co- dopiero, kiedy Karol spróbował kawałek i powiedział, że fajnie, że nie jest takie słodkie, zorientowałam się, że ja WCALE NIE DODAŁAM CUKRU!!! Poza tym, który był w produktach- w tym cieście nie ma grama cukru!!! Jasne, że do serka mascarpone można go dodać, ale taką wersję też warto spróbować 😀 .

Jestem ciekawa czy i Wam przypadnie do gustu takie wakacyjne ciacho 😀 . Czekam na komentarze 😀 !

Buziaki!

Ania

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment