Zanim przejdę do tytułowych zimowych szaleństw, to muszę, no muszę zrobić dygresję 😛 …kiedy na Instagramie wrzucam informację o nowym wpisie, pojawia się zdjęcie z kubeczkiem, filiżanką… Przyznaję, że to zupełnie przypadkowo, ale to już chyba będzie taki mały „zwyczaj” 😛 . A tak serio, to już nie raz zaznaczałam, że moja miłość do kubeczków staje się powoli niebezpieczna- szczególnie dla naszego portfela… No bo ile mogę sobie tłumaczyć, że to do naszego Majeranku, jak będzie śliczna kuchnia, to sobie te kubeczki ustawię… chyba przerzucę się na miseczki 😛 hahaha!!!

Cóż- jest kubek- jest nowy wpis 😛 . 

Tak- dziś są Walentynki 🙂 . Trochę to trwało, żebym się zebrała i coś nowego napisała, ale musicie mi wybaczyć, bo jakieś choróbsko nas znów dopadło… Chyba nie możemy z Gdańska nigdzie wyjeżdżać, bo tylko tutaj czujemy się wyśmienicie 😛 .

Jak już pewnie wiecie- zimowe ferie spędziliśmy w Kościelisku (i okolicach). No i było zimowe szaleństwo- na nartach i nie tylko 🙂 . Ja i Karol zaczynaliśmy swoją przygodę z nartami. Nie mówię- chyba „załapałam”, ale żebym pałała do nart miłością niezwykłą i gorącą, to zdecydowanie NIE. Może to i mój wiek 😛 – ale to jest niebezpieczny sport. Szczególnie biorąc pod uwagę kilka spraw- własne umiejętności 😛 , a chyba przede wszystkim masę osób na stokach… Super, że to kolejna dyscyplina sportu, która stała się popularna i w miarę dostępna dla każdego. Wypożyczenie sprzętu- narty, kijki,buty (czasem i kask) w Zakopanem- to koszt około 20- 25 zł za dzień. Jeśli idzie o korzystanie ze stoków, orczyków i krzesełek- wyciągów, to bywa różnie. Warto wcześniej zerknąć na strony internetowe. Najbardziej opłaca się wykupienie karnetu na kilka godzin. Trzeba pamiętać, że do „ski- passów” doliczona jest też kaucja, która zwraca się, kiedy oddajemy kartę. Przy każdym stoki jest też odpowiednie „zaplecze gastronomiczne”, więc nie ma się co obawiać, że będziemy głodni, a narty potrafią „wyssać energię” 😛 . Niżej wrzucę kilka linków z informacją o, moim skromnym zdaniem 🙂 , ciekawych miejscach na narty w okolicach Zakopanego: https://www.witow-ski.pl/

http://szymoszkowa.pl/

http://turnie.com.pl/suche-ski.html

http://www.harendazakopane.pl/

Na tych stokach możemy korzystać z jednego karnetu- GÓRAL SKIPASS 🙂 .

Równie ciekawy jest stok w Małem Cichym-  http://maleciche.com . Tu jest naprawdę sporo wyciągów- dla całej rodziny- dla tych, którzy radzą sobie na nartach wspaniale i dla tych, którzy się uczą. Dla początkujących polecam stok tuż za Doliną Kościeliską, pod Witowem- Biały Potok- http://www.tatryzachodnie.com/ . Oczywiście przy każdym stoku można poprosić o pomoc instruktora, umówić się na lekcje indywidualne. Koszt takiej lekcji to około 70-80 zł za 50 minut. Wystarczy kilka takich zajęć, by radzić sobie całkiem nieźle na stoku 🙂 . My na szczęście mieliśmy swojego własnego nauczyciela 🙂 – Remek doskonale jeździ na nartach- po raz kolejny zjechał z Kasprowego Wierchu i zaliczył zjazd czarnym szlakiem w klasie FIS na Harendzie – DUUUMNA jestem 🙂 !!! Poza naszą rodzinką na nartach nauczyły się- oczywiście z pomocą Remka 🙂 – jeździć nasze Chrześniaki- Agatka i Rafał i Ich młodszy brat- Kubuś (on chyba w nartach się urodził! 😛 ) oraz Tata- Radek- nasz Przyjaciel 🙂 . Śmigaliśmy aż miło 🙂 ! Poza stokami, które wymieniłam jest jeszcze wiele innych, np. przy Nosalu. Te wymienione przeze mnie są przez nas osobiście sprawdzone :). Naprawdę baza dla narciarzy jest na Podhalu imponująca. A to kilka naszych „narciarskich” fotek 🙂 …

Może i przesadzam, ale mnie najbardziej przeszkadzało to, że narciarze (nie wszyscy oczywiście!!!) nie za bardzo mają umiar w piciu alkoholu na stoku… Moim zdaniem hasło- „Piłeś- nie jedź!”- powinno odnosić się nie tylko kierowców… Serio- ludzie nie jeździli „po jednym piwku”… A biorąc pod uwagę dzieci, którymi się „dorośli” opiekowali na stoku, to w moim odczuciu trochę słabe to było…

Niewątpliwie wielką „atrakcją” Zakopanego jest przejażdżka kolejką linową na Kasprowy Wierch. Jeśli tylko pogoda jest…hmmmm „stabilna” (każdy, kto choć raz był w górach doskonale wie, co to stwierdzenie może oznaczać 😛 ), to naprawdę warto skorzystać z takiej okazji i popodziwiać widoki Tatr. Z pewnością wielu z Was doskonale o tym wie, że stanie w kolejce po bilet na Kasprowy to zdecydowanie wątpliwa przyjemność… Dlatego polecamy zakup biletu przez Internet. Trzeba to zrobić oczywiście odpowiednio wcześniej (my jakiś tydzień przed taką wycieczką zarezerwowaliśmy bilety). Skorzystaliśmy z takiego zakupu po raz drugi- ponieważ 3 lata temu, w wakacje też byliśmy w Tatrach i akurat wtedy wybieraliśmy się na szlak 🙂 . Mamy wtedy możliwość wybrania dnia oraz godziny. Na szczycie mamy około 1,5 godziny „wolnego”, a potem zjazd w dół 🙂 . Bardziej szczegółowe informacje, np. o kosztach, czasie, warunkach itp. zjadziecie pod tym linkiem:  http://www.pkl.pl/kasprowy-wierch/kolej-linowa-kasprowy-wierch.html

Oczywiście- ze względu na pogodę- trzeba się też liczyć z odwołaniem kursowania kolejki. Ale wówczas będzie możliwość przełożenia takiej wycieczki w odpowiednim, bezpiecznym terminie. My mieliśmy szczęście, bo w dniu poprzedzającym naszą wyprawę właśnie ze względu na warunki pogodowe kolejna na Kasprowy była wstrzymana. Nam udało się wjechać bez przeszkód 🙂 …. piszę wjechać, bo ze zjazdem już nie było tak kolorowo… Na szczycie Kasprowego zastała nas przepiękna, słoneczna pogoda… Podziwialiśmy Tatry Wysokie i Zachodnie…

Zimowa sesja zdjęciowa się udała 🙂 . Aż tu nagle, po jakiś 20 minutach…

 nadeszła ogromna, śnieżna zamieć… Remek planował zjazd na nartach, więc szybko wskoczył w narty i uciekał przed „burzą”, a ja i Karol, ponieważ ta trasa na narty zdecydowanie dla nas jeszcze jest za trudna, z niepokojem zerknęliśmy na komunikat, że ze względów na trudne warunki atmosferyczne, kolejka może zostać w każdej chwili wstrzymana… No szczerze, to nie uśmiechało mi się spędzać wielu, wielu godzin na szczycie Kasprowego w niepokoju, kiedy uda nam się zjechać… Więc szybko wskoczyliśmy w kolejkę i w ogromnym tłumie zjechaliśmy do Kuźnic… Ale tak to w górach bywa i naprawdę trudno o tzw. „stabilne warunki pogodowe” 😛 . Także takie zimowe przygody narciarskie nas spotkały 😛 .

W następnym, mam nadzieję jutrzejszym wpisie, będzie coś równie zimowego i wspaniałego- tak samo dla dużych i małych 🙂 . A teraz chyba czas zbierać się do lekarza…

Trzymajcie się ciepło Kochani!!!

Ania

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment