Może się ta zdarzyć, że i w Zakopanem śniegu nie ma, nawet w styczniu… Na szczęście miasto i okolice oferują mnóstwo bardzo ciekawych atrakcji- dla dzieci i dorosłych. Można zwiedzać muzea, jeździć na łyżwach, na odpowiednio przygotowanych lodowiskach, jeździć na nartach, a ci, którzy lubią piesze wycieczki- mogą wybrać się na górski szlak (oczywiście należy wziąć pod uwagę, że mimo wszystko wędrujemy zimą i lepiej przejść się pięknymi dolinami tatrzańskimi, niż śmigać na Orlą Perć 😛 ).

Ale, ale- do sedna. Jeśli macie do dyspozycji cały dzień, dzieci mają ważne paszporty, to warto pojechać na Słowację i zwiedzić tutejsze, piękne zamki. Tuż za granicą Polski znajdziemy ich bardzo dużo- niektóre to ruiny, ale wiele jest odnowionych i udostępnionych do zwiedzania.

My w ramach „kulturalnego wypoczynku” zwiedziliśmy Zamek Orawski. To jedna z najsłynniejszych, średniowiecznych budowli na Słowacji. Z budową zamku związana jest legenda o Marku i czarcie, który czyhał na duszę młodzieńca. Marek, zachwycony pięknem Orawy, na jednym ze wzgórz postanowił wybudować zamek. Jednak stroma skała, rwąca rzeka Orawa i ponad 100 metrowa przepaść sprawiły, że Marek  zwątpił w swoje umiejętności. Poprosił o pomoc diabła. Zawarł z nim pakt, że jeśli czart zdoła wybudować zamek w ciągu 7 dni, to chłopak odda mu swoją duszę. Marek po kilku dniach zaczął się martwić, ponieważ diabeł radził sobie doskonale. Wówczas zaczął modlić się do Boga i prosić gorąco o pomoc. Siódmego dnia, kiedy zamek był już prawie gotowy, diabeł wtaczał na górę wielki głaz. Wtem boską pomocą- zapiał kogut, co oznaczało, że rozpoczął się kolejny- ósmy dzień. Diabeł wpadł w furię, bo stracił duszę i wrzucił głaz, który z mozołem wtaczał na górę, prosto do rzeki. Na pamiątkę tego wydarzenia ten wielki głaz nazwano Markową Skałą, a zamek młodzieniec zbudował własnymi siłami. To tylko jedna z niewielu legend, które można usłyszeć z ust przewodnika. Inna mówi o pięknej kasztelance, która podziwiała dwóch młodych chłopców, którzy budowali studnię na dziedzińcu zamkowym. Zazdrosny ojciec zamurował okno, z którego dziewczyna spoglądała na młodzieńców.

Zwiedzanie zamku odbywa się w grupach, z przewodnikiem. Bilety kosztują 7 euro od osoby dorosłej, 3,5 euro dla uczniów i studentów. Można dodatkowo wykupić za 3,5 euro „bilet” uprawniający do robienia zdjęć na zamku. Jeśli macie ochotę na taką wycieczkę, to odsyłam Was na stronę zamku: www.oravskemuzeum.sk (jest też polskie tłumaczenie, więc bez problemu można wszystko zrozumieć 🙂 ). Dla zachęty wrzucam kilka zdjęć 🙂 .

Zamkowe mury kryją wiele niezwykłych miejsc i eksponatów. Jak choćby ta kołatka…

Albo średniowieczny pręgierz, przy którym wymierzano kary…

A to krzesło, na którym w zamkowej jadalni siadali rycerze i władcy, kiedy wracali z polowania… Siadano na nim bokiem- podnoszono tę „poręcz”, siadano, przy boku zawsze był miecz, a następnie opuszczano poręcz. Jeśli ktoś przefolgował ze świętowaniem owocnych łowów, to służba podnosiła krzesło, zanosiła „zmęczonego” rycerza do sypialni i spał sobie tam smacznie w takim oto krzesełku 😛 …

W jednej z komnat był taki zegar…

Nie ma on wskazówek… zegar wisiał w pokoju służby, a brak wskazówek służył temu, żeby służba wiedziała, że powinna być do dyspozycji państwa 24 godziny na dobę…

Jeśli choć trochę zachęciłam Was, by w czasie wakacyjnych lub zimowych podróży, odwiedził to niezwykłe miejsce, to będzie mi bardzo miło 🙂 . Czekam na Wasze komentarze 🙂 . A może ktoś już dobrze zna ten zamek?

Pozdrawiam Was Kochani gorąco (choć termometr wskazuje… -17 stopni!!!).

Już niedługo napiszę o kilku „śnieżnych” atrakcjach Zakopanego i okolic :).

Buziaki! Ania

Written by ania.chrzanowska

Leave a Comment