Bardzo cieszę się, że już jest grudzień. Tak jak pisałam wcześniej, bardzo lubię ten miesiąc i jego magiczną atmosferę. Dodatkowo będzie nam bardzo miło, jeśli będziecie z nami odkrywać na nowo urok tego niezwykłego czasu.
Na początek- wiadomości pogodowe 😛 . Pewnie u Was śnieg po pas… w takiej aurze przyjemniej jest czekać na Święta. Niestety- u nas śniegu brak. Wieje i choć to nie sztorm, to już połowa plaży zniknęła… Może wybierzemy się „na bursztyny” 🙂 …
Przyznaję, że nie jest łatwo wymyślać zupełnie nowe zadania, tak by nie powtarzały się te z poprzednich lat, no i tak, żeby sprostać „wymaganiom nastoletniego młodzieńca” 😛 . I na pewno tak nie będzie, bo ozdabianie domu, pisanie kartek czy ubieranie choinki to coś, co raczej się nie zmieni. Ale chyba takie powtarzalne czynności sprawiają, że jest to część świątecznych tradycji. Na szczęście część zadań będzie nowych lub w „nowszej” odsłonie 😛 .
Ale, ale- przejdźmy do sedna. Kalendarzy adwentowych mamy 2- „tradycyjny- czekoladowy” oraz taki zrobiony „hand made” z zadaniami na czas Adwentu. Miło jest mieć jakiś taki z kosmetykami czy herbatkami, ale chyba akurat w naszym przypadku- wolimy „poczuć adrenalinę” 😛 i losować zadania … (no i w tym miejscu nie mogę się zdradzić, gdyż niektóre osoby czytają i może się okazać, że „Mały Mikołaj” ma też jeszcze inny kalendarz 🙂 ). A zatem- czekoladka z kalendarza adwentowego nr 1 wylosowana. W drugim kalendarzu- zadanie.


Grudzień zaczęliśmy kulturalnie, była „Ostra jazda” w wykonaniu aktorów Teatru Komedia z Warszawy. Na spektakl wybrałam się ja i mąż, a Karol miał „dyżur z piesami”. Uświadomiłam sobie, że właściwie nie pisałam, że kochamy teatr. Może wspominałam coś o tym w ubiegłym roku, kiedy byliśmy w Teatrze 6.Piętro. A ostatnio chodzimy do teatru dość często- tu w Gdańsku. Dzisiejsza sztuka była z serii „łatwych i przyjemnych”, choć nie znaczy to, że aktorom było łatwo 😛 . Naprawdę grali wspaniale. Choć sama historia jakoś do gustu nie przypadła mi specjalnie. Tydzień temu byliśmy na przedstawieniu „Złodziej”, którego reżyserem i tytułowym bohaterem był Cezary Żak. TO BYŁA PETARDA!!! Jeśli będziecie mieć możliwość, to polecam z całego serca. Nawet Karol- nastolatek- śmiał się do łez. Mamy też ogromny sentyment do państwa Żaków (może kiedyś coś o tym wspomnę 🙂 ). Wiem, że bilety do teatrów są drogie, że często są to niedzielne wieczory, które dla przeciętnego „śmiertelnika” są najmniej ulubionym momentem tygodnia… Ale może żeby choć troszkę sobie umilić ten czas, warto byłoby wybrać się do teatru? Czasem może być to jedna z niewielu okazji, by ubrać się naprawdę elegancko, zrobić makijaż, użyć tych „luksusowych” perfum, a po spektaklu iść na romantyczny spacer? Zróbmy coś dla siebie! Od czasu do czasu taki „łyk kultury” dobrze nam zrobi 🙂 . I wiecie jeszcze jedna rzecz, a właściwie taka moja obserwacja, cieszy mnie bardzo. Mimo cen biletów, czasu ( i innych „niesprzyjających okoliczności”) każdy spektakl, na którym byliśmy miał pełną salę… Ludzie młodsi, starsi- widać każdy potrzebuje teatru 🙂 ! Moi Rodzice też bardzo często do teatru chodzą. I przyznaję, że nawet częściej niż my, co trochę mnie zawstydza… Ale dziękuję Wam kochani Rodzice, że tę miłość do teatru nam (mnie, Asi i Michałowi 🙂 ) zaszczepiliście 🙂 . W tym miejscu pozwolę sobie na jeszcze jedno małe wspomnienie 🙂 . Kiedy Karol miał może 3-4 latka, wybraliśmy się do Teatru Wielkiego w Łodzi na balet „Dziadek do orzechów”. Bardzo lubimy muzykę z tego baletu. Karol był oczarowany. Prawie całe przedstawienie stał, a gdy nagle zrobiło się cicho- taka „przerwa” między utworami 😛 , krzyknął, że jak dorośnie, to też będzie aktorem 🙂 ! Cóż… miłość do teatru nadal ma 🙂 , w przedstawieniach lubi brać udział, uczy się tekstów bardzo szybko i ma niezłą dykcję… Jeśli będzie chciał- będziemy Go w tym wspierać 🙂 . Ach…to takie małe wspomnienie z teatralno-rodzinnych kulis 😛 …
Jurto czeka na nas kolejne zadanie i… już tylko 23 do Świąt 🙂 !!!
Do zobaczenia jutro!

Written by admin

Leave a Comment