Dziś będzie bez zdjęć. I to nie dlatego, że mi się nie chce, tylko gdybym je zamieściła, to chyba niejednemu zrobiłoby się słabo… No może aż tak drastycznie nie będzie, ale kurczę blade naprawdę jestem zła.
Słuchajcie, a właściwie czytajcie… Nasz pierwszy piesek miał niecałe 6 lat, kiedy musieliśmy podjąć decyzję o jego uśpieniu. Deli była owczarkiem niemieckim. Żartowaliśmy, że była też naszym prezentem ślubnym, bo urodziła się dzień po naszym ślubie. Nasz Karol zaczął wychowywać się właśnie z Deli. Chorowała raptem 2 tygodnie… Okazało się, że nerki przestały pracować. Dlaczego- ktoś najprawdopodobniej wysypał jakiś środek chemiczny na trawę. Mieszkaliśmy w Łodzi, a nie gdzieś na wsi, gdzie psy są bardziej narażone na jakieś zanieczyszczenia chemiczne. Deli cierpiała straszliwie… Kiedy odeszła bardzo to przeżyliśmy, a chyba najbardziej Karol… Nie mogliśmy się pogodzić z tym, co się stało. Wkrótce potem zdecydowaliśmy się na nowego psa. I tak trafiła do nas Ambra, nasza starsza labradorka. Buszowała nam strasznie i niszczyła różne rzeczy, ale liczyliśmy się z tym, że z małymi psiakami i do tego labkami tak już jest. Na szczęście Ambra ma się całkiem dobrze i w czerwcu skończyła 6 lat 🙂 . Wiecie już, że od początku września mamy też nowego, małego labradorka- Jantara. Wesoło jest, naprawdę. Mieszkamy teraz w Gdańsku, tuż przy plaży. Jantar, jak każdy szczeniak (a szczególnie labrador) zjada wszystko, co się rusza 🙂 – jego przysmakiem są latające liście i… pety… No niestety (ale wyszukany rym 🙂 )… Wiecie, to nie zwierzęta są największymi śmieciarzami, tylko ludzie (mam na myśli śmieci, a nie różnego rodzaju choroby przenoszone przez zwierzęta, którymi można się zarazić np. nie dbając o higienę). Codziennie spacerujemy deptakiem, chodzimy do parku, na molo, na plażę, do lasu…a tam- góry śmieci!!! I codziennie rano specjalne służby porządkowe jeżdżą i sprzątają- na deptaku, na molo, w parku i na plaży….i co z tego??? Plaża jest miejska i w sezonie letnim z psami nie wolno wchodzić, ale to nie psy są tu problemem… Naprawdę wściekam się, kiedy widzę, że jak ktoś pali papierosy i pety rzuca ot tak, na ziemię… Pełno ich na plaży. A najwięcej w okolicach koszy na śmieci. Czasem zastanawiam się jak to jest możliwe, bo jak ktoś ma kosz „pod nosem” i nie może ze śmieciami do niego trafić??? Nosz kurczę blade! Ciekawe czy w swoich domach ludzie też tak rzucają sobie te papierochy i śmieci na podłogę???!!! Staramy się jak możemy, kiedy na horyzoncie pojawi się jakiś pet, żeby psiaki nam tego nie zjadły i czasem wymaga to od nas niezłego slalomu 🙂 , ale nie zawsze tak się da… Jantar kilka razy nie przetrawił takiego peta i strasznie się męczył… Oczywiście będzie miał kaganiec, taki taśmowy, żeby nauczył się, że nie wszystko na dworze jest do jedzenia. A kto choć trochę labradory zna, wie, że to wcale nie jest łatwa sprawa 🙂 .
Myślę, że u podstaw takiego bezmyślnego zachowania, że rzuca się przysłowiowy papierek na ziemię jest brak wiedzy i brak kultury. Choć w mediach i szkołach sporo mówi się o segregowaniu śmieci, o tym, jak ważne jest, żeby dbać o naturę, wyrzucać śmieci do koszy, a nie gdzie się żywnie podoba… I nie ma to znaczenia czy ktoś pochodzi z miasta czy ze wsi, jak jest wykształcony. To wiedza, którą musimy mieć. Inaczej, jako ludzie- taki gatunek ssaka- długo nie pożyjemy na Ziemi… Niestety w naszym lesie w Lubonii nie raz widzieliśmy rozrzucone śmieci…nawet taka pianka pod panele się znalazła…
Może włożyłam kij w mrowisko, ale trzeba mówić o takich rzeczach! I wiecie, to już nawet nie chodzi o to, że martwimy się, żeby nasze psy czegoś przypadkiem nie zjadły, tylko żeby ludzie zaczęli myśleć, że działają na szkodę samemu sobie…
Taki to śmieciowy problem… I wiem, że nie rozwikłamy go tutaj, ale jeśli macie lub widzicie kogoś, kto ot tak sobie- wyrzuca jakiś śmieć na ziemię, to nie bójmy się reagować! Może choć jednego człowieka uda się zmienić…
Miłego wieczorku (bo u mnie wieczór 🙂 )!
Ania

Written by admin

    2 komentarze

  1. ~Kobieta po 30 Listopad 24, 2017 at 12:00 pm Odpowiedz

    Bo ludzie myślą, że to nie ich. Są poza domem, to po co mają dbać, przecież wszyscy brudzą, śmiecą…Mentalność jest porażająca

    • ania.chrzanowska Listopad 24, 2017 at 2:46 pm Odpowiedz

      Naprawdę, to ogromnie przykre… Może, jeśli będziemy pracować z dziećmi, młodzieżą i uświadamiać im, jak ważny jest to problem, to z czasem się to zmieni… A może jestem niepoprawną optymistką?
      Pozdrawiam cieplutko! 🙂

Leave a Comment