To nasz słodki piesek- Ambra. Ambra, bo ma bursztynowe oczy i rzęsy i jest biszkopcikiem 😛 . Właściwie to nasz labrador nazywa się Viona Viola z Piaskowej Górki. Tak romantycznie 😀 . Zdjęcie niestety jest wiosenne, bo znów coś na stronie szwankuje… Ale uwielbiamy je, bo to cała nasza Ambra!
Dziś dzień należał do niej. Układając zadania do naszego kalendarza adwentowego staraliśmy się uwzględnić też naszą Psinkę. W ciągu tygodnia ciągle się gdzieś spieszymy, coś trzeba załatwić, a życie w mieście nie ułatwia długich spacerów z psem… Dlatego takie zadanie wpisaliśmy- świąteczny spacer z Ambrą i zabawy z nią. A że my też uwielbiamy się z nią bawić, to bardzo się ucieszyliśmy 😀 . Cały dzień coś dodatkowo ode mnie dostawała- kiedy robiłam obiad, to kawałek mięska i…obierków z marchewki…tak, tak, nasza Ambra kocha marchewki i jabłuszka- aż ślina jej cieknie, jak obieram je. No i zawsze coś dostanie 😀 . Wieczorkiem poszliśmy na dłuższy spacer. Rzucaliśmy Ambrze piłeczkę. Kiedy wracamy, to Ambra dumnie niesie w pyszczku piłkę do samego mieszkania. Kiedy ją oddaje, to w nagrodę dostaje jakiś smakołyk. To najkochańszy piesek na świecie! Jest bardzo mądra, od razu, jak do nas trafiła (miała wtedy 2 miesiące) potrafiła podawać piłkę. Jak każdy labrador kocha dzieci i jest wspaniała! Kiedy patrzy, to widać miłość. Na pewno każdy właściciel czworonoga (i pewnie nie tylko 😛 ) powie to samo, a to oznacza, że zwierzęta są doskonałe- kochają bezinteresownie, tak po prostu…

Zrobiłam też z juty wieniec i już wisi on na drzwiach 😀 . Ponieważ nadal coś ze zgrywaniem zdjęć jest nie tak wrrrr….to musicie wierzyć mi na słowo, ale zrobiłam dziś też choinkę (miałam też kilka zdjęć z naszego wieczornego spacerku z Ambrą…).

Ponieważ na Święta wracamy do domu i chcemy mieć choinkę żywą, żeby móc potem zasadzić ją na działce, to tutaj tak pomyślałam, żeby też trochę tego świątecznego klimatu wprowadzić, to zrobię taką sztuczną… I nawet wyszła mi całkiem, całkiem niezła 😛 . Z girlandy powyciągałam małe gałązki i doklejałam je klejem na gorąco do doniczki, którą odwróciłam do góry nogami. W środek wbiłam gałąź brzony- to jest pień choinki 😛 . I tymi gałązkami oklejałam doniczkę, a potem stożek z tektury do samego końca. Potem dodałam naturalne ozdoby- szyszki, orzechy, laski cynamonu, suszone mandarynki, ale też małe bombki, pierniki, i dokleiłam małe „posypki” do ciastek. Kupię jeszcze sztuczny śnieg i delikatnie dodam gdzieniegdzie 😛 . Całość stoi w innej donicy, którą przewiązałam biało- złotą wstążką. Jak tylko „załapią” zdjęcia, to na pewno je wrzucę.
Miłego wieczorku!
Ania

Written by admin

    1 komentarz

  1. artystycznie_i_smacznie Grudzień 30, 2016 at 9:13 pm Odpowiedz

    Piesek słodziak :). Ja też mam psiaka takiego schroniskowca . Jest z nami od 2011 roku, przytulas straszny. Uwielbia: cukinię, truskawki, jabłuszko, ogórki kiszone i zielone a od biedy konserwowe też, czereśnie, ziemniaki i marchewkę ;). Niestety zbliża się wielka noc 2016/2107 i żadne frykasy nie są tymczasowo atrakcyjne :(. Zamienia się nasz Snejpik w „żelka” i wchodzi za łózko w dolną półkę regału, a apetyt znika niestety.
    Ps; Czekam z niecierpliwością na zdjęcie dzieła choinkowego 😉

    Pozdrawiam,
    Asia

Leave a Comment