Jak co weekend zawitaliśmy na swoim „Ranczo”. Piękna pogoda, wszechobecna zieleń i… zapach skoszonej trawy na łące… Od razu poczułam, że zbliża się lato i wakacje. Wiem, że jeszcze chwilka, bo ponad miesiąc do upragnionej laby, ale to tak z czasów dzieciństwa- zapach siana u Dziadków na wsi nieodłącznie wiązał się z początkiem wakacji… Teraz z ogromnym sentymentem wspominam ten beztroski czas. Cieszymy się, że nasz Syn będzie miał okazję „posmakować” tego wiejskiego życia. Już teraz jak przyjeżdżamy, to nasz Karol znika i bawi się na całego z dzieciakami z okolicy. Serce rośnie patrząc na tę dziecięcą radość :).
Oczywiście nie mogłam się powstrzymać, żeby nie uwiecznić tego „zapachu lata”;)( w roli głównej kapelusz mojego Męża:)!). Szkoda, że zdjęcia nie oddają tej wspaniałej woni ziół i trawy…

sianko

kapelusz

kaczeńce1

A na dobranoc- taki jeden „strażnik” łąki:) i zachód słońca na naszym „Ranczo”…
bociek

łaka o zachodzie słońca
Kolorowych snów…
Ania

Written by admin

Leave a Comment